PanuskaO czym śnili artyści na przełomie XIX i XX wieku? Czy sny modernistów znają granice państw, czy mogą wędrować po skołatanych, dekadenckich umysłach? Co łączy czeskich symbolistów z polskimi artystami okresu Młodej Polski? Odpowiedzi na te pytania możemy znaleźć w dwóch krakowskich galeriach sztuki w ramach trwających tam wystaw. Za nami kolejna z akcji promocyjnych, ale wciąż można liczyć na tanie zwiedzanie.

Dwie wystawy, Kraków nocą.

W Kamienicy Szołayskich, oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie odbywa się wystawa zatytułowana: „Zawsze Młoda! Polska sztuka około 1900″. Natomiast w Międzynarodowym Centrum Kultury trwa ekspozycja o zbliżonej tematyce, czyli „Władcy snów. Symbolizm na ziemiach czeskich 1880–191”. Na zakończenie tegorocznych wakacji obie galerie przygotowały wyjątkową gratkę dla wszystkich miłośników sztuki, czyli akcję „Nie spać, zwiedzać!”. W sobotę 30 sierpnia można było bezpłatnie do północy zwiedzać obie wystawy i trzeba przyznać, że Kraków nocą, który jest uważany za młodopolską stolicę, to najlepszy entourage dla kontemplowania sztuki przełomu wieków. Jeśli chodzi o akcję promocyjną, to po raz kolejny Muzeum Narodowe i MCK udowodniły, że nie mają sobie równych. Projekcje filmów, oprowadzenia kuratorskie i tematyczne, a nawet „drogowskazy” na bruku łączące budynki uatrakcyjniały odbiór genialnej sztuki.

Fantastyczny świat, fantastyczne obrazy.

Fin de siècle, czyli schyłek wieku XIX i początek kolejnego stulecia obfitował w fantastyczne i niekiedy metafizyczne wizje artystów. Nic więc dziwnego, że ten okres historycy literatury i sztuki nazywają często neoromantyzmem. Porównując ekspozycje polskich malarzy tego okresu i czeskich artystów nurtu symbolicznego można dojść do kilku wniosków.

Jak głosi tytuł wystawy w galerii MCK, na obrazach czeskich malarzy powinniśmy się spodziewać fantastycznych i onirycznych klimatów. Dekadenci (a wcześniej już romantycy) szczególnie upodobali sobie stany niepewne ontologicznie, takie jak: sen, narkotykowe otępienie i wreszcie ekstaza. Dlatego też na obrazach czeskich symbolistów roi się od mieszkańców światów nadnaturalnych: faunów, gnomów, skrzatów, chochlików, duchów i wodników (genialny Wodnik zimą skuty lodem rozpaczliwie, a jednocześnie groźnie patrzącym w dal), a także personifikacji pór roku i wątków mitologicznych. To z pewnością łączy tematykę naszych artystów, których płótna również zawierają przedstawienia aniołów i duchów. Obrazy przyciągają sposobem ujęcia tych wizji, jakby artyści chcieli je urealnić i uprawdopodobnić, np. portretując fauna, czy wodnika w zwykłych, „ludzkich” sytuacjach lub pozach.

Senne wizjonerstwo.

Podobnie artyści traktują naturę, która na obrazach nieodmiennie odzwierciedla stany duszy człowieka (postacie nad szalejącym morzem, czy samotne osoby w melancholijnym pejzażu). Jednak tu widać większą rozbieżność w traktowaniu pejzażu. W przypadku młodopolskich artystów krajobraz, szczególnie wiejski, zajmował znacznie większą powierzchnię na płótnie. Dzieła czeskich symbolistów w sposobie przedstawiania przypominają niejednokrotnie ilustracje do baśni. Nie jest to zresztą błędny trop, biorąc pod uwagę elementy wystawy prezentujące typografię modernistów (którą także możemy porównać z polskimi projektami). Tego charakteru raczej pozbawione są prace młodopolskich twórców. W ten sposób czescy symboliści zabierają nas w świat baśniowo-oniryczny z elementami grozy i dekadenckiego spleenu. Wychodząc z wystawy ma się wrażenie, że świat duchów, aniołów i innych postaci fantastycznych rzeczywiście istnieje, a dostęp do niego mamy po przekroczeniu bram snu.

Wystawa „Władcy snów” czynna jest już tylko do 7 września. Wciąż można skorzystać z promocji i w cenie biletu ulgowego zwiedzić obie wystawy. W przypadku biletu normalnego wstęp do drugiej galerii kosztuje tylko 6 zł. Warto odwiedzić obie ekspozycje i poszukać innych wspólnych cech symbolizmu czeskiego i polskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *