Koniec grudnia to prawdziwie trzęsienie ziemi w polskim muzealnictwie i polskiej sztuce. Dwa dni przed końcem roku, po kilkumiesięcznych negocjacjach, minister kultury pełniący jednocześnie funkcję wicepremiera w rządzie Beaty Szydło, Piotr Gliński podpisał umowę z księciem Adamem Karolem Czartoryskim i Fundacją Książąt Czartoryskich, pozwalającą nabyć z pieniędzy Skarbu Państwa wspaniałą kolekcję należącą do znanego polskiego rodu.

Nie odbyło się przy tym bez kontrowersji. Pierwsze związane były z dymisją zarządu Fundacji Książąt Czartoryskich, która miała miejsce 23 grudnia. Wyjaśnienie powodów takiego kroku podał ówczesny prezes, Marian Wołkowski-Wolski, który poinformował media, iż zarząd stracił zaufanie do fundatora w związku z ukryciem przed nimi negocjacji z Ministerstwem. Wątpliwości wzbudza także cena zbioru, który zostanie przekazany Polsce za kwotę 100 milionów euro – jak twierdzą eksperci, z jednej strony uznać należy ją za niższą niż wycena poszczególnych dzieł, z drugiej zaś gigantyczną, biorąc pod uwagę fakt, iż kolekcja i tak na stale pozostawała w rękach polskich i właściwie nie mogła zostać nigdy sprzedana.

Dziedzictwo książąt Czartoryskich, choć bezsprzecznie kojarzy się z najważniejszym dziełem, czyli „Damą z gronostajem”, namalowaną przez samego Leonardo da Vinci i wystawianą na stale w Krakowie, to także imponujący zbiór ponad 85 tysięcy obiektów muzealnych i 250 tysięcy bibliotecznych, a także nieruchomości. Poza wspomnianym portretem do najważniejszych obrazów należą: „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta, rysunki Augusta Renoira, a także ryciny Albrechta Dürera oraz dzieło „Polonia – Rok 1863” namalowany przez Jana Matejkę. Są tam także takie eksponaty jak rękopis „Roczników Jana Długosza”, akt unii polsko-litewskiej z 1413 roku czy liczne trofea wiedeńskie. Jak uważają specjaliści, wszystkie zgromadzone dzieła można wycenić na łączną kwotę około 8-10 miliardów złotych, cena zapłacona za ministerstwo jest więc co najwyżej symboliczna.

Choć oficjele podczas uroczystości podpisania umowy, która odbyła się w Zamku Królewskim w Warszawie wyrażali ogromną radość z powodu przejęcia tych bezcennych dzieł sztuki, polscy muzealnicy oraz znawcy sztuki wyrażali raczej żal, iż Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zdecydowało się na bardziej racjonalne gospodarowanie budżetem –

„polskie zbiory na skutek tej transakcji nie mają bowiem ani jednego dzieła więcej, za to polscy podatnicy mają o 100 mln euro mniej”

– powiedział Piotr Piniński, prezes Fundacji Lanckorońskich w wywiadzie z Gazetą Wyborczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *