burgerman jonSztuka to nie tylko obrazy wielkich malarzy, ale także to, co sami potrafimy stworzyć. Zdolność tworzenia i umiejętność kreatywnego myślenia odróżnia nas od innych mieszkańców ziemi. I czasem nie potrzeba zbyt wiele, by to co zrobiliśmy, nazwać sztuką. Wystarczy tylko puścić wodze fantazji.

Dla sztuki czy dla zabicia czasu?

Chyba każdy początkujący artysta rysował kiedyś niewinne szlaczki na kartce papieru. Wraz z upływem czasu zmieniały się one w postaci, kształty przedmiotów lub słowa. Czasem jednak pozostawały abstrakcyjne, były jednak bardziej dopracowane. Rysunki na marginesach nie są jednak domeną jedynie profesjonalnych artystów. Każdy z nas przecież czasem “bazgra” i gdy przyjrzeć się bliżej, może okazać się, że wychodzi z tego całkiem niezła sztuka. O co chodzi? Oczywiście o doodle!

Kreatywność nie przestrzega zasad

Doodle to nic innego, jak właśnie niepozorne rysunki, tworzone dla zabawy. Mogą one być dopracowane, mogą pozostać też niedbałym szkicem. Zasada jest taka, że nie ma zasad. Takie rysunki oczywiście nie zawsze miały nazwę – pojęcie doodle’i stało się popularne wraz z pojawieniem się okazjonalnych grafik na stronie wyszukiwarki Google. Pierwszy rysunek, zastępujący logo portalu, powstał 17 lat temu z okazji upamiętnienia festiwalu w Nevadzie. I mimo upływu czasu, “profesjonalne” doodle stają się coraz bardziej popularne, czasami przyjmując nawet formę interkatywną.

Od rysunków na wykładach po reklamowe grafiki

Pomysł tworzenia kolorowych, zabawnych rysunków szybko przesiąkł do branży reklamowej. Wbrew pozorom, sztuka nowoczesna ma tam szerokie pole do rozwoju! W kreatywnym otoczeniu amatorskie rysunki łatwo stają się profesjonalnymi – wystarczy odrobina wyobraźni. Tak właśnie zaczął karierę jeden z najbardziej rozpoznawalnych obecnie doodlerów – Jon Burgerman. Jego nieszablonowe podejście do życia ujawniło się w momencie, kiedy pomimo ukończenia studiów na uniwersytecie, mężczyzna postanowił zostać artystą. Do spełnienia marzeń wystarczył mu tylko laptop, dobry program graficzny i dawka wyobraźni połączona ze szczyptą talentu. Teraz jego rysunki wykorzystują firmy takie jak Pepsi, Nike, Nokia, Albert Muzeum, Victoria i nawet Apple. Twórczość tego grafika możemy spotkać także na puzzlach Heye.

Jaki wniosek płynie z tej historii? By stać się artystą, nie trzeba kończyć Akademii Sztuk Pięknych. Wystarczy odwaga, kreatywność i zamiłowanie do rysowania doodli!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *