AhaswerZmarł o wiele za wcześnie, mając ledwie 23 lata, a zdążył stać się jednym z najwybitniejszych polskich malarzy żydowskiego pochodzenia. Co by się nie mówiło o jego roli asymilującej środowiska mojżeszowe, Maurycy Gottlieb po prostu miał talent.

Od niedawna jego twórczość można podziwiać w Kamienicy Szołayskich – Oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie. Na skromnej wystawie zatytułowanej „W poszukiwaniu tożsamości” zebrano 49 prac artysty. Kuratorzy w głównej mierze postawili nacisk na pochodzenie malarza i jego problemy z podwójną tożsamością. Podkreślenie faktu, że Gottlieb (ur. W 1856 r.) był Żydem nie jest bynajmniej próbą wpisania się we wciąż elektryzujący problem relacji polsko-żydowskich.

Dojrzały światopogląd

Należy zaznaczyć, że judaizm zakazywał ukazywania w sztuce postaci ludzkich, dlatego też malarstwo przedstawieniowe do dziś nie jest w kręgach wyznawców mojżeszowych uznawane za wartościowe. Gottlieb pochodził z religijnej, żydowskiej rodziny, ale wywodzącej się z tradycji haskali. Była to ta część diaspory, która postulowała otwarcie się na społeczeństwo i asymilację, a także postulowała przyłożenie większej wagi do edukacji świeckiej. Dlatego też Gottlieb mógł kształcić się jako malarz i tworzyć także dzieła figuratywne. Wciąż jednak czuł się związany z kulturą i tradycją żydowską, nie kryjąc przy tym wyraźnego utożsamienia z polskim narodem, historią i tradycją. Jednym z pierwszych obrazów, które powstały pod okiem nauczyciela i mistrza Gottlieba, czyli Jana Matejki, był Autoportret w stroju polskiego szlachcica. Co ciekawe ten, jak i kilka innych obrazów prezentowanych na wystawie uznaje się za zaginione, a my znamy ich wygląd z fotografii lub kopii.

Młody malarz nie zamykał się wyłącznie na dwie kultury. Nie bez przesady można stwierdzić, że był w poglądach bardzo ekumeniczny. Oprócz dzieł nawiązujących do judaistycznego obrządku lub o tematyce biblijnej (staro- i nowotestamentowej); oprócz portretów o zdecydowanie świeckim charakterze i scen typowo polskich (Pospolite ruszenie) Gottlieb był także autorem Autoportretu w stroju beduińskim czy kompozycji Wygnanie Maurów z Granady. Warto zaznaczyć, że w dużej mierze artysta utożsamiał się z – powiedzielibyśmy dziś – multikulturowymi poglądami, ponieważ często malował na takich obrazach swój kryptoautoportret (nie mówiąc o świadomych autoprezentacjach). Bliska mu była idea równości wyzwań, ale sprawa polsko-żydowska stanowiła główną myśl w jego życiu, co sam podkreślał, stawiając się w roli emisariusza takiego pojednania:

Jakże chętnie pogodziłbym Polaków z Żydami, przecież historia obu narodów jest historią cierpień!

Talent, przede wszystkim talent

Gottlieb był przede wszystkim świetnym, początkującym malarzem, którego ścieżka artystyczna dopiero się kształtowała, pomimo wyraźnej postawy światopoglądowej. To widać na wystawie w MNK. Jakże różny jest wielkoformatowy obraz Żydzi modlący się w synagodze podczas Jom Kippur od skromniejszego Pisarza Tory. To pierwsze dzieło utrzymane jest w klasycznym akademickim stylu, w którym prymat wiodły rysunek i kompozycja, a nie ekspresja artysty. Widać tu także wpływy mistrza Jana Matejki w sposobie przedstawiania postaci. Dzieło wypełniają stłoczone postaci, brak tu wolnej przestrzeni (matejkowski horror vacui), a efekt perspektywy i głębi jest znikomy. Modlący się Żydzi zostali przedstawieni w tłumie, w którym każda postać jest bardzo zindywidualizowana pod względem fizjonomii i pozy. Tak jak na obrazie Matejki, nikt nie patrzy w jednym kierunku.

Zupełnie w innym stylu, znajdującym się na drugim biegunie sztuki powstały obrazy takie jak Pisarz Tory czy Na łożu śmierci. Są to dzieła ekspresyjne, kreślone dynamicznymi pociągnięciami pędzla z grubo nakładaną farbą. Tu główną rolę odgrywa kolor i światło, jak na typowych obrazach z przełomu XIX i XX wieku. To płótna, które równie dobrze mogłyby wyjść spod pędzla Podkowińskiego, Wyczółkowskiego, Weissa, Malczewskiego i wielu innych wielkich malarzy epoki modernizmu i symbolizmu. Gottlieb był także niezrównanym portrecistą zarówno Żydów i Polaków.

Maurycy Gottlieb zmarł 19 lipca 1897 roku w wyniku powikłań po zapaleniu gardła. Jak potoczyłaby się kariera artystyczna Maurycego Gottlieba? Odniósłby wielki sukces, czy pochłonęłaby go fala antysemickiej nienawiści, a może stałby się ważną osobą w polsko-żydowskim pojednaniu. Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – byłby doskonałym twórcą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *