Gustav Caillebotte nie był ani furiatem, ani rewolucjonistą, ani biedakiem, którego każdy obraz jest dowodem jego walki z egzystencją. Caillebotte był po prostu ustawiony. Mimo tego, każdy jego obraz to wielkie odkrycie, ponieważ jest eksplozją talentu i pracowitości.

Ciekawe, dlaczego dziś rzadko jego nazwisko pada, gdy jednym tchem wymienia się grono impresjonistów: Monet, Degas, Renoir, Pissarro. Caillebotte? Chociaż był on odrzucony przez francuski Salon akademików i przyjaźnił się z autorem Impresji i innymi artystami końca XIX w., to jednak nawet dla nich jest on kimś nieosiągalnym. Choć wielu zawdzięcza mu wsparcie finansowe. Czy wszystkich wkurzała po prostu jego majętność?

Kup mój obraz, Gustavie

Caillebotte urodził się w 1848 roku w zamożnej rodzinie, która utrzymywała się z handlu tekstyliami. Przyszły malarz miał zostać adwokatem, ale po ukończeniu studiów prawniczych na Sorbonie okazało się, że zamiast za kodeks woli złapać za pędzel. Po odbyciu europejskich podróży, rozpoczął studia w paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, ale utarte ramy i hermetyczny styl akademizmu więziły jego aspiracje. Po śmierci ojca otrzymał spory majątek, który pozwolił mu do końca krótkiego życia nie martwić się o środki do życia.

Przełomem w jego życiu było spotkanie w 1872 r. z Edgarem Degas’em, który wprowadził go w środowisko awangardowych malarzy. Przyjaźnił się także z Claudem Monet’em, z którym spędzał czas w Argenteuil, miejscowości uwiecznionej przez obu artystów na wielu płótnach. Caillebotte był również doskonałym żeglarzem, a malowanie z pokładu łódki odblasków słońca na wodzie było wtedy szczytem nowej sztkui. Towarzystwo impresjonistów widziało w nim bardziej mecenasa niż malarza, ponieważ Caillebotte wielokrotnie ratował ich, kupując popełnione przez nich obrazy. Posiadał on kolekcję 65 dzieł namalowanych przez Pisarra, Moneta, Renoira, Sisleya, Degasa, Cézanne’a, Maneta. Zbiór powiększony o dwa obrazy samego kolekcjonera miał zgodnie z życzeniem Caillebotte’a trafić do państwowego Muzeum Luksemburskiego, ale ta instytucja (o dziwo!) nie była zainteresowana podarunkiem. Ostatecznie przyjęto 40 spośród wszystkich ofiarowywanych dzieł.

Podczas ciężkiej pracy

Gustave Caillebotte, Cykliniarze
Gustave Caillebotte, Cykliniarze

Caillebote nie musiał starać się, by ktoś kupił jego obraz. Malował dla własnej satysfakcji, z silnego poczucia wypowiedzi artystycznej, co jednak nie zmienia faktu, iż chciał być doceniony. W 1876 roku na wystawie impresjonistów, zorganizowanej sumptem Caillebotte’a, malarz zaprezentował do dziś najsłynniejsze dzieło, czyli Cykliniarzy (Strugacze podłogi). Obraz przedstawia trzech heblujących podłogę mężczyzn. Mają oni obnażone torsy, są uchwyceni podczas ciężkiej pracy, wokół nich leżą wióry drewna i narzędzia. Akademikom nie mógł spodobać się taki trywialny, robotniczy temat. Według ówczesnego krytyka sztuki Louisa Enaulta postacie mają zbyt długie i chude ramiona oraz za wąskie klatki piersiowe. Tym jednym obrazem dostał się w niełaski u profesorów Akademii.

Zbyt awangardowy, zbyt realistyczny

Gustave Caillebotte, Dachy pod śniegiem
Gustave Caillebotte, Dachy pod śniegiem

Cailebotte był bardzo płodnym malarzem, który ma na koncie ponad 500 dzieł: głównie pejzaży, scen rodzajowych i martwych natur. Niektóre obrazy wyraźnie inspirowane impresjonistycznym podejściem do światła i koloru, np. Suszące się pranie lub Dachy pod śniegiem. Wiele jednak płócien rodzi konotacje z wyliczonym, akademickim obrazowaniem oraz fotograficznym realizmem (jego brat interesował się dagerotypami). W Cykliniarzach nietypowy kąt widzenia i linie desek tworzą perspektywę zbieżną. Na obrazie Paryż w deszczu narożna kamienica wcina się klinem w perspektywę sceny. Są to przy tym obrazy, w których każdy szczegół jest cyzelowany z doskonałością mistrza. Widz ma wrażenie, że staje się częścią obrazu, moknie na deszczu lub poci się przy heblowaniu.

Gustave Caillebotte, Paryż w deszczu
Gustave Caillebotte, Paryż w deszczu

To sprawiło, że Caillebotte’owi nie było po drodze zarówno z akademikami, jak i awangardą. Nawet Emil Zola, początkowo sympatyzujący z impresjonistami, uważał jego dzieła za „anty-artystyczne malarstwo”. Jak bardzo pomylił się ten wielki pisarz, świadczą same doskonałe dzieła tego prawdziwego, choć zrównoważonego artysty.

Gustave Caillebotte, Suszące się pranie
Gustave Caillebotte, Suszące się pranie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *