„Wszystko jest żyjącą śmiercią” powiedział pewien artysta, a słowa te znajdowały odbicie zarówno w jego życiu, jak i twórczości. Dorastał w cieniu długotrwałej i wyniszczającej choroby ojca, który zmarł, gdy chłopiec miał 14 lat. Odskocznię od samotności i cierpienia już we wczesnych latach dziecięcych stanowiła sztuka – chłopiec zaczynał od rysowania tego, co mógł zaobserwować przez okno, czyli pociągów. Kolejne tematy, które podejmował wzbudzały już jednak kontrowersje, sprowadzając na niego nawet karę więzienia. Nie dane mu było znaznać szczęścia rodzinnego. Tworzył dużo i odważnie, umarł młodo. O jakim artyście mowa?

Podobny życiorys pasuje do wielu twórców i jeśli ktoś nie kojarzy cytatu, niekoniecznie wskaże prawdiłowe nazwisko artysty. Jeśli jednak dodamy, że chłopca wziął pod opiekę sam Gustav Klimt oraz że charakterystyczne dla jego twórczości jest charakterystyczne przedstawienie dłoni, to z pewnością większość amatorów sztuki wskaże właściwe nazwisko, a mianowicie Egon Schiele.

Urodził się 12 czerwca 1890 roku w miasteczku Tulln, zmarł 28 lat później w Wiedniu.

Mimo tak krótkiego życia, zdążył pozostawić po sobie ponad kilkaset obrazów olejnych i około 3000 prac na papierze – autoportretów, portretów, oraz pejzaży. Swoją prawdziwą przygodę ze sztuką rozpoczął już po śmierci ojca, kiedy wbrew sprzeciwom matki w 1906 roku podjął studia na wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. W niecałe dwa lata później wziął poraz pierwszy udział w wystawie. Nauki nie ukończył, zorganizował za to własną grupę artystyczną o wymownej nazwie „Neuekunstgruppe”. Kluczową rolę w jego wczesnej twórczości odegrał Gustav Klimt – inspirację pracami mistrza widać wyraźnie w wielu pracach z tamtego okresu. Dość szybko jednak wyswobodził się spod wpływu autora „Pocałunku” i już w wieku 20 lat wykształcił własny indywidualny styl.

Źródłem inspiracji, podobnie jak u Klimta była seksualność, ale temat ten został potraktowany przez Schielego w sposób dużo bardziej nieskrępowany i ekspresyjny. Nagie ludzkie ciało w dziwnych pozach z uzewnętrznieniem szczegółów anatomicznych stało się na długo głównym motywem jego twórczości. Schiele szokował odbiorców, wykorzystując przeróżne środki w celu zwiększenia erotycznych efektów. Między innymi kolorem akcentował części ciała (najczęściej waginy) lub elementy stroju, co miało skierować wzrok widza na dany fragment dzieła. Jego seksualny fetyszyzm uwidacznia się również przez niecodziennie przedstawienie ciała: z tyłu, z boku lub od góry. Nierzadko Egon korzystał z drabiny, by móc z lotu ptaka, studiować cielesność swoich modelek i modeli.

W błędzie pozostanie jednak ten, kto dostrzeże w jego pracach tylko pornografię. Zarówno bowiem z szokujących aktów kobiecych, jak i z autoportretów, wyziera ból istnienia, lubieżność łączy się z cierpieniem, życie współistnieje ze śmiercią. To sprawia, że jego prace przesycone są duchowym napięciem, w szczególności zaś wizerunki samego malarza. Na uwagę zasługuje osobista symbolika Schielego, a przede wszystkim dłonie. Najczęściej widoczne na pierwszym planie, pozostają splecione w nienaturalnych gestach, o przesadnie wydłużonych palcach. Obraz duszy ludzkiej ukazany jest na obrazach artysty poprzez kontur, który staje się linią.

Ostatecznym określeniem ekspresji uczynił Schiele ciało, które związał nierozerwalnie z duszą, Erosa połączył z Tanatosem. Wszystko jest bowiem żyjącą śmiercią…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *