Norweski malarz jest bardziej mroczny niż mogłoby się wam wydawać. Obsesje, niepokoje, traumy – tak można by było podsumować jego twórczość. Munch jest chyba bardziej psychodeliczny niż sam van Gogh, Goya i Schopenhauer razem wzięci. Malarz miał jednak w swoim życiu jaśniejące promyki światła. Pan Freud miałby używanie.

Wydaje się, że Munch przez całe życie próbował przepracować traumy, którymi był karmiony od początku dzieciństwa. Mało który artysta dostał tak dosadnie w kość od losu. Najpierw, gdy młody Edvard miał 5 lat na gruźlicę umarła jego matka. Wychowaniem chłopaka zajął się ojciec, po śmierci żony coraz bardziej podupadający na zdrowiu psychicznym. Stary Munch po śmierci żony cierpiał na stany depresyjne i psychozę, które umiejętnie miksował z religijnym fanatyzmem. Tragedii dopełniła śmierć Sophie. Siostrę trzynastoletniemu Edvardowi, z którą przyszły malarz był bardzo związany, odebrała ta sama zmora-suchotnica, co matkę. Munch nigdy się nie ożenił, ale miał kilka romansów zwykle z niewłaściwymi kobietami, które zakończyły się porzuceniem i katastrofą. Artysta nie miał potomstwa, ale dzieła, które stworzył nazywał swoimi dziećmi.

Obrazy upiorów

munch czerwony i biały
Czerwony i biały (1894)

Przeglądając obrazy Muncha można zauważyć, jak pewne motywy i detale powracają w różnych okresach twórczości. Często na jego mizoginistycznych obrazach kobiety mają zamknięte oczy i rozmyte makijaże, co nadaje im upiornego wyglądu, zwłaszcza, że Munch lubił portretować je en face. Suknie pań zawsze są w kolorze śnieżnobiałym, krwistoczerwonym lub czarnym. W Czerwonym i białym, czy w Tańcu życia stoją i patrzą te zmory losu z pustymi oczodołami jak księżycami w nowiu, a dokoła tłoczą się inne prawie już umarłe potwory – ludzie.

Munch jakiego nie znacie

munch
Pejzaż Thuringewald (1905)

W 1892 malarz udał się w podróż, przebywając w Paryżu i w Berlinie, co w pewnym sensie pomogło mu przewietrzyć umysł. Munch, zainspirowany dziełami impresjonistów, zaczął dodawać do swoich ciemnych jak noc malowideł więcej światła, więcej niechromatycznych barw. Po tym okresie, gdy artysta wrócił w 1909 do Norwegii, której już nie opuścił, można mówić o nieco odmienionym malarzu. Takie optymistyczne dzieła, jak zdobiący aulę Uniwersytetu w Oslo fresk Słońce, były w mniejszości. Wciąż dominowały trudne i bolesne motywy ujęte na wzór postimpresjonistów.

munch słońce
Słońce (1911)

Krajobrazy duszy

taniec życia munch
Taniec życia (1899)

Munch był jednym z prekursorów malarstwa ekspresjonistycznego, którym inspirowali się niemieccy przedstawiciele tego nurtu. Jego obrazy są odzwierciedleniem, jak nazywali to francuscy artyści, tajemniczych ośrodków umysłu. Swoje „dzieci” malował pod wpływem impulsu, chwili i emocji, stąd skrótowe obrazowanie, szybkie pociągnięcia pędzla i szerokie płaty farby. Artysta jest zaliczany także do symbolistów, ze względu na umowne, niemimetyczne podejście do natury. Stanisław Przybyszewski – którego żona, Dagny Juel miała romans z autorem Krzyku – mawiał, iż Munch maluje krajobrazy duszy.

munch
Dojrzewanie (1894)

Munch portretował zazdrość i nienawiść. Potrafił namalować strach, niepokój i upokorzenie. Jego obsesją był chory, splugawiony erotyzm. Nie była to jednak poza ani fanaberia, lecz rzeczywiście przepracowywana trauma. Efekty tej pracy widać w późnej twórczości Muncha, która również nie jest wolna od cienia psychodeli.

One thought on “Tajemnicze ośrodki umysłu Edvarda Muncha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *