nenufary monetOdbicia, wrażenia, ulotne chwile. Kto nie próbował zatrzymać ich na dłużej? Czasem wystarczy zrobić zdjęcie, kiedy indziej nie zdążymy sięgnąć nawet po aparat. W naszym umyśle zostaje niewyraźny ślad. Gdybyśmy tylko umieli malować…

Esencja chwili

Łapaniem ulotnych chwil nie zajmowali się jedynie współcześni fotograficy. Podobna idea przyświecała także artystom drugiej połowy XIX wieku – impresjonistom. Ich zadanie było o tyle trudniejsze, że nie posiadali oni cudów zaawansowanej techniki. Jeśli chcieli zapamiętać jakiś obraz (lub jego zmodyfikowane wrażenie), musieli wszystko namalować. Trudno tu zresztą mówić o obowiązku – paryscy malarze nie potrafili postępować inaczej. Impresjonistyczne obrazy są więc esencją wrażeń, emocji i barw.

Wschód impresjonizmu

Jako pierwszy, wyzwanie uchwycenia chwili podjął Claude Monet. Impresja, wschód słońca, namalowana przez niego w 1872, do dziś jest ikoną impresjonizmu. Za Monetem podążali inni: Degas, Renoir czy Manet. Nurt dotarł także do innych zakątków świata, zostawiając trwały ślad w późniejszej sztuce. Odwoływali się do niego również van Gogh, Gauguin i Cézanne, wpływ impresjonistyczny widoczny jest jednak w malarstwie do dzisiaj. Trudno się temu zresztą dziwić, zważywszy na jego rewolucyjny wówczas charakter. Impresjoniści postanowili zerwać bowiem z dotychczasowymi zasadami, traktując malarstwo jak odbicie swych wrażeń – i nic ponadto. To, co tworzyli było piękne, lecz nie niosło ze sobą żadnego przesłania. Nic więc dziwnego, że idea nie przypadła do gustu ówczesnym krytykom.

Krzywe zwierciadło

Dziś, impresjonizm uznaje się za jeden z najważniejszych nurtów w sztuce. Zapewne nikomu nie przyszłoby do głowy, by podważać jego estetyczną wartość. Nikomu, prócz amerykańskiego lekarza, Michaela Marmora.

Okulista ze Stanford University odkrył, że sposób malowania impresjonistów może mieć związek z… chorobą oczu. Za pomocą programu graficznego, Marmor spróbował odtworzyć obraz, widziany przez pacjentów dotkniętych zaćmą i zwyrodnieniem plamki żółtej. To, co otrzymał, wprawiło go w osłupienie. Na ekranie komputera widniało impresjonistyczne dzieło sztuki. Rozmyte szczegóły, zniekształcone linie, zgaszone barwy. Marmor odnalazł też inną zależność. Z upływem czasu, obrazy Moneta, Degasa i innych stawały się coraz bardziej abstrakcyjne. Nenufary, wspaniałe dzieło, namalowane przez Moneta w wieku 64 lat, obfituje w chłodne barwy. Potem znikają one z obrazów artysty, jak za czyjąś namową. Im malarz był starszy, tym cieplejsze stawały się jego dzieła. Co ciekawe, zależność ta doskonale pasuje do objawów zaćmy. W zaawansowanym stadium choroby widzi się rozmyte, ciepłe kolory, a cały świat wydaje się jakby „przyćmiony”.

Problemy ze wzrokiem u wielkich artystów zdeterminowały całe ich malarstwo. Czy impresjonizm powstałby, gdyby Monet i Degas byli zdrowi? Tego się już raczej nie dowiemy. Trzeba jednak przyznać, że czasem nawet choroba może mieć pozytywne skutki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *