Każdy, kto ostatnimi laty choć raz odwiedził stolicę Czech wie, że dla Pragi dziś tak samo symboliczny jak Most Karola oraz znakomite piwo jest Alfons Mucha. Ten znakomity czeski malarz i grafik wydaje się zaglądać do nas z każdego sklepu z pamiątkami. I dobrze – Mucha to bowiem jeden z najwybitniejszych twórców swojego czasu i w pełni zasłużył na podobną celebrację.

GismondaKarierę Mucha rozpoczął od projektowania użytkowego – szybko okazało się, iż ma niezwykły talent do tworzenia plakatów teatralnych oraz dekoracji scenicznych. Teatry były więc jego pierwszymi zleceniodawcami i dzięki nim udało mu się pozyskać majętnego sponsora, który zaoferował mu możliwość studiowania sztuki w Monachium i Paryżu. W tych ważnych ośrodkach twórczych wkroczył w świat artystów. Zachwycony rozwijającym się dopiero symbolizmem i dekadentyzmem, w art nouveau odnalazł swój artystyczny język. Prawdziwa popularność przyszła nieco później i związana jest z Sarą Bernhard, gwiazdą sztuki „Gismonda” – to właśnie plakat teatralny z jej podobizną stał się furtką do jego oszałamiającej kariery. Idealnie piękną i smukłą kobietą zachwycili się Paryżanie do tego stopnia, iż grafikę wykupywano masowo od plakaciarzy oraz zrywano ze słupów ogłoszeniowych. Dzięki temu sukcesowi Mucha, nowa gwiazda secesji, mógł dowolnie wybierać w zleceniach.

Tworzył więc przede wszystkim plakaty reklamowe, kalendarze, karty restauracyjne oraz okładki czasopism. Rozpoczął też publikacje swoich grafik – zarówno przeznaczonych na pocztówki jak i serie obrazów drukowanych na jedwabiu niewielkich obrazów, które łączył temat, tzw. panneaux décoratifs.

Po 1910 roku stworzył jedno z najbardziej znanych swoich dzieł – cykl Epopeja słowiańska, prezentując panoramiczną historię Słowian. Zamówienie, opłacone przez minionera z Chicago miało zostać wykonane w ciągu 5-6 lat. Mucha potrzebował ich jednak aż 18. Obejmował on dwadzieścia płócien, które ilustrowały wydarzenia od prehistorii aż do XIX wieku. I choć czeska krytyka przyjęła jego dzieło bez entuzjazmu, uznając je za przesadnie nacjonalistyczne, to dzięki nim Mucha zyskał prawdziwy rozgłos w USA.

Nigdy się nie nudził – pracy swojej nie przerwał nawet, gdy rozpoczęła się I wojna światowa. Malował, projektował, uczył w szkole oraz wykonywał przeróżne zlecenia – był twórcą godła Czechosłowacji, stworzył także wizerunki pierwszych banknotów tego kraju. I choć pod koniec życia, jego ozdobnym dziełom łączącym w sobie misterne dekoracje bizantyjskie, wspaniałe dekoracje w formie kwiatów oraz liści i piękne, idealistyczne wizerunki kobiet z belle époque zarzucano anachronizm, Mucha nigdy nie porzucił stylu, który tak bardzo się z nim kojarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *