Amerykański malarz Thomas Kinkade, nazywany przez krytyków sztuki „dostawcą kiczu”, pod względem ilości sprzedanych obrazów, był za życia najbardziej popularnym artystą na świecie. To właśnie sprawiło, że w 2008 roku dostał się na prestiżową listę stu najbardziej wpływowych artystów świata opublikowaną przez magazyn „ArtReview”. Co prawda zajął miejsce ostatnie, ale za to w bradzo zaszczytnym gronie. Co sprawiło, że jego sztuka odrzucana przez krytyków sprzedawała się milionowych nakładach?

Thomas Kinkade urodził się w 1958 r. w Placerville w Kalifornii, gdzie ukończył szkołę średnią. Następnie studiował sztukę na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz w Kolegium Art Center of Design w Pasadenie. Próby utrzymania się z malarstwa przynosiły marne rezultaty do momentu namalowania Jezusa, kiedy to podobno doznał objawienia, jednocześnie znajdując pomysł na biznes. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, doprowadziło jednak w końcu do powstania ogromnej manufaktury Thomas Kinkade Co., zatrudniającej 500 pracowników tworzących kopie dzieł artysty. On sam zaś malował na rok klikanaście obrazów, które były podstawą do masowej produkcji nie tylko płócien i fotografii, ale również wszelkich możliwych gadżetów: kubków, puzzli, prześcieradeł, a nawet kart kredytowych. Sprzedawane były za pośrednictwem galerii handlowych, telewizji QVC, Internetu i sklepów chrześcijańskich. W ten sposób amerykańska kultura wizualna w ciągu kilku dekad została dosłownie przesiąknięta pracami Kinkade’a. Obliczono, że w co 20 amerykańskim domu można odnaleźć przynajmniej jeden produkt firmowany przez tego artystę.

W jaki sposób udało mu się trafić do serc takiej rzeszy odbiorców?

Z pewnością największą rolę, poza niewątpliwą smykałką do biznesu, odegrała deklaracja wiary malarza, obecna w jego dziełach. Pochwała życia i tradycyjnych wartości chrześcijańskich – to przede wszystkim chciał wyrażać poprzez sztukę. Urocze wiejskie domki, romantyczne mosty i latarnie morskie, malownicze wschody i zachody słońca były ulubionymi tematami Thomasa Kinkade’a. Nie trafiły i raczej nigdy nie trafią w gusta koneserów sztuki i osób ze środwiska artystycznego, niemniej podbiły serca milionów ludzi łaknących sztuki zrozumiałej, kreującej iddyliczne światy, dalekie od współczesnych konfliktów i niepokojów. Był świadomy swojej pozycji w oficjalnym świecie sztuki, stwierdzając otwarcie:

Były książki sprzedające się w milionach egzemplarzy i muzyka sprzedająca się w milionach egzemplarzy. Nie było jednak, aż do teraz, sztuki sprzedającej się w milionowych nakładach. Ja znalazłem sposób na dostarczenie milionom ludzi sztuki, którą będą w stanie zrozumieć.

Malarz światła”, jak sam nazywał siebie Kinkade, odpowiedział na potrzeby zwykłych ludzi, których nie byli w stanie zaspokoić inni artyści i tym samym zdołał odcisnąć swoje piętno na sztuce współczesnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *