Są tacy artyści, o których mówić by można godzinami. Tak ich malarstwo jak i burzliwe życiorysy sprawiają, że stają się swoistymi symbolami, żyją w naszych umysłach, wypełniają je. Jedną z takich postaci jest bez wątpienia Frida Khalo – prawdopodobnie najbardziej znana malarka Meksyku.

FridaMalarstwo wcale nie było pierwszym wyborem urodzonej w pierwszej dekadzie XX wieku Fridy. Zainteresowanie sztukami plastycznymi ściśle związane jest z poważnym wypadkiem komunikacyjnym, w którym zderzył się autobus i tramwaj. W efekcie, którego młoda Frida była hospitalizowana z powodu złamania kręgosłupa, miednicy oraz obojczyka, połamania żeber, jedenastu złamań prawej nogi, złamania i zwichnięcia prawej stopy i zwichnięcia ramienia. Jednym z najbardziej druzgocących urazów było przebicie podbrzusza oraz macicy przez stalowy uchwyt poręczy autobusu – Frida musiała wtedy pożegnać się z marzeniami o urodzeniu dziecka.

Długie miesiące rekonwalescencji sprawiły, iż Frida poszukiwała dla siebie zajęcia, pasji która wypełni jej życie. Czas spędzony w unieruchomieniu gipsowym postanowiła wykorzystać na tworzenie autoportretów – malowanie siebie było swoistą terapią związaną z pobytem w przedłużającej się samotności. I właśnie wtedy narodził się niepowtarzalny styl młodej malarski, w którym dominującym wątkiem jest ból fizyczny i psychiczne cierpienie. Surowe do granic prymitywizmu, szokowały dosłownością i intymnością przedstawień. Frida nie interesowała się fikcją, malowało to co dobrze zna. A najlepiej znała właśnie ból będący częściowo pokłosiem rozległych urazów.

Choć Frida nie dożyła swoich pięćdziesiątych urodzin, w swoim życiu stworzyła 143 obrazy, w których nie brakowało wpływów sztuki i kultury rdzennych mieszkańców Meksyku. Dramatyzm obrazów prezentujących ważne dla każdego Meksykanina tematów doskonale oddawała swoim na wskroś surowym stylem oraz jasną, twardą kreską. Mieszanka kultury, folkloru oraz tradycji indiańskich miała piorunujący efekt na obserwatorach, a Frida wypłynęła na szerokie wody świata sztuki. Jej twórczość została doceniona nawet przez konserwatywne Muzeum Sztuki w Luwrze, które zakupiło do swojej kolekcji jedną z jej prac. Był to pierwszy wypadek, kiedy praca twórcy Meksykańskiego trafiła do tej największej i najpoważniejszej kolekcji sztuki na świecie.

Choć o Fridzie mówi się jako malarce surrealistycznej i to właśnie z surrealistami wystawiała ona swoje obrazy, artystka wcale nie uważała się za surrealistkę. To co malowała było prawdą. Prawdą cierpiącej, pełnej pasji o ogromnie utalentowanej kobiety. Kobiety symbolu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *