John Constable, zanim został jednym z najbardziej cenionych pejzażystów końca XVIII i początku XIX wieku wychowywał się w hrabstwie Suffolk we wschodniej Anglii, nad morzem Północnym. To tam po raz pierwszy zakochał się w urodzie angielskiego krajobrazu, to tam dowiedział się jak każda godzina zmienić może widok.

W młodości, wiele czasu spędzał zwiedzając wiejskie tereny Suffolk oraz Essex, które później stały się jednymi z najczęściej podejmowanych przez niego tematów. Podczas tych wycieczek, mijających mu nie tylko na podziwianiu, ale także szkicowaniu otaczających go krajobrazów, jak sam twierdził, stał się malarzem. Kochał te okolice – zachwycał się wszystkim od dźwięku wody napędzającej młyny, przez majestatyczne wierzby, stare, ceglane domy, zgniłe płoty. Umiłowanie do wiejskiej angielskiej przyrody sprawiło, iż nigdy nie opuścił swojej ojczyzny. Zawsze malować chciał tylko swój idealny, mały światek.

Gillingham Bridge
Gillingham Bridge

Malarstwa uczył się w londyńskiej Royal Academy of Arts (Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych), młodziutkiej w owym czasie instytucji. Sporo o sztuce dowiedział się kopiując starych mistrzów. Inspirowali go tacy twórcy jak Thomas Gainsborough, Claude Lorrain czy Peter Paul Rubens. Czerpał jednak nie tylko z malarstwa, ale też poezji oraz kazań. To dzięki temu stał się prawdziwym, pełnym artystą. Bardzo szybko zdobył uznanie światka akademickiego oraz artystycznego – już w 1803 roku, kiedy Constable miał 27 lat, Akademia zorganizowała pierwszą wystawę jego prac.

Obrazem, który przyniósł mu światową sławę był Wóz na siano” zakończony w 1821 roku. Furory nie zrobił jednak od razu – kiedy wystawiony został po raz pierwszy, nikogo nie zachwycił na tyle, aby go zakupić. Nabywcę zdobył dopiero trzy lata później, kiedy to wszedł w posiadanie Johna Arrowsmitha. W 1824 wystawiono go na Salonie w Paryżu, gdzie zdobył złoty medal. Z czasem, sielankowy widok na okolice Flatford Mill oraz młyn będący niegdyś własnością ojca Constable’a, zyskał wielu miłośników. W tym pokolenie francuskich artystów, takich jak choćby znakomity Eugène Delacroix.

Malarstwo Constable’a to temat zasługujący na książkę – jego starania nadania pejzażowi nowego znaczenia, podwyższenie jego statusu i zapewnienia mu miejsca wśród gatunków sztuki poważnej zakończyły się sukcesem. Melancholia, utrzymana jednak w klamrach realizmu, była językiem, w którym Constable’a ciągle deklarował miłość do swoich rodzinnych stron. Nic więc dziwnego, iż ten fragment Anglii nazywamy dziś „Hrabstwem Constable’a” (ang. „Constable County) – ten prawdziwie romantyczny malarz wpisał się w jego krajobraz tak samo, jak ten odcisnął piętno na jego malarstwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *