Paul Gauguin był artystą niezwykłym. Niezwykłym w swojej sztuce, niezwykłym w swych upartych dążeniach do całkowitego wyzwolenia i w końcu niezwykłym w swoim życiu, które przeżył, aby malować. Paul Gauguin to archetypiczny artysta, który dla sztuki porzuca wygodę, pewną pracę i stałe dochody. Wyzwolenie się z mieszczańskiej rzeczywistości miało jednak swoją cenę.

Gauguin urodził się w rodzinie buntowników. Jego ojciec, Clovis Gauguin, był dziennikarzem w radykalnym piśmie „Le National”, który po zamachu stanu Ludwika Napoleona Bonapartego wyemigrował do Peru obawiając się prześladowań. Tam poznał swoją żonę, matkę Paula. Pierwsze lata swojego życia Paul żył więc w świecie skrajnie innym od tego, które poznał jako młody chłopiec, kiedy to z matką, po śmierci ojca, po raz pierwszy pojechał do Francji. W Paryżu nie czuł się jednak dobrze i jako siedemnastolatek postanowił zatrudnić się w marynarce handlowej. Do swojej ojczyzny wrócił jednak po śmieci matki i to właśnie wtedy zaczął malować.

Powrót do Paryża oznaczał także stabilizację. Ożenił się, spłodził piątkę dzieci oraz zatrudnił jako urzędnik giełdowy. Jako trzydziestolatek dorobił się dużego mieszkania, w którym mógł wreszcie rozwijać swoją malarską pasję. Sztuka powoli przejmowała władzę nad jego życiem – zaczął wystawiać swoje prace malarskie i rzeźbiarskie, stał się coraz bardziej znany i coraz bardziej ceniony. To jednak było za mało. Kiedy w 1882 nastąpił kryzys rynków kapitałowych, Gauguin porzucił pracę i postanowił zostać malarzem na cały etat. Okazało się to trudniejsze niż myślał.

Przez długie lata, szczególnie po zostawieniu swojej rodziny w Danii, skąd pochodziła jego żona Mette-Sophie, w której nie znajdował zrozumienia dla swojej prawdziwej pasji, żył niczym tułacz. Nigdzie nie zagrzał na dłużej miejsca – na krótko wrócił do Paryża, następnie przeniósł się do Pont-Aven w Bretanii, mieszkał także w Prowansji, gdzie na krótko rozkwitła jego przyjaźń z Van Goghiem, po kłótni z nim wrócił jednak znów do Paryża. W dużym mieście nie wytrzymał i zdecydował się znów wyprowadzić do Bretanii. W końcu, w 1887 zdecydował się na krok rewolucyjny – opuścił Francję i osiedlił się na Martynice.

Przez długie lata Gauguin to mieszkał wśród egzotyki Polinezji, to wracał do Francji bądź z powodu problemów zdrowotnych, bądź wierząc, iż tym razem uda mu się zaistnieć jako malarz. Niestety, właściwie wszystkie jego próby kończyły się bez powodzenia. Zmarł jako zniszczony życiem i zniszczony sztuką 55-latek, który dużo widział, dużo stworzył i bardzo, bardzo dużo przeżył. I właśnie dlatego, dziś znany jest nie tylko jako wybitny postimpresjonista, ale także inspiracja tzw. Syndromu Gauguina, którym psychologowie określają taką zmianę tożsamościową, która związana jest ze świadomym porzuceniem swojego dotychczasowego życia i podążaniem za prawdziwą pasją – pasją która w sposób najdoskonalszy potrafi określić to kim naprawdę jesteśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *