Fowizm nie narodził się z niczego – choć pozornie dzieła tego nurtu wydają się być tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Był odpowiedzią na malarstwo fin-de-siècle, przesyconego niepokojem o przyszłość, mrocznego i pełnego tajemnic symbolizmu. Jako dziecko nadziei, która związana była z przyjściem nowego wieku, był ucieleśnieniem tego co żywe – „dziką bestią” malarstwa.

źródło: https://www.art-puzzle.pl/

Ten intrygujący nurt, którego najwybitniejszym przedstawicielem był Henri Matisse, rozpoczął się w 1905 roku i skończył właściwie pięć lat później. Był początkiem rewolucji, której symbolicznym startem był Salon Jesienny, stanowiący odpowiedź na sztukę tradycyjną, przesiąknięta akademickim myśleniem. To co pokazali pierwsi malarze tego nurtu, tak dalece odbiegało od ówczesnych trendów, iż przez krytyka Louisa Vauxcella zostali nazwani „dzikimi bestiami” – „les fauves”. I właśnie to na poły ironiczne określenie stało się sztandarem, pod którym dumnie kroczyli malarze poszukujący w sztuce ekspresji, siły wyrazu.

To do czego dążyli fowiści to przede wszystkim intensyfikacja emocji, czego dokonywali poprzez kolor. Patrząc na obrazy Matisse’a, Deraina czy Vlamicka nie sposób nie dostrzec tego przesycenia barwą, penetrującą całość płótna. Garściami czerpali przy tym z postimpresjonizmu, kolor jednak zyskał w ich świecie nową jakość. Nie służył on temu, aby pokazać jaki świat jest, a raczej prezentacji tego, jak jest on odczuwany. Stąd pozornie przypadkowe, nierealne barwy którymi malowali sceny rodzajowe, krajobrazy, martwą naturę czy portrety.

Fowiści nie bali się także sięgać po sprawdzone techniki malarskie. Marisse z powodzeniem tworzył dzieła, które określić można jako puentylistyczne. Nie mieszał barw, operował nimi w sposób dosadny, aż do przesady. Jego paletę trudno nazwać stonowaną – dominowały tam wszelki odcienia czerwieni, gorąca pomarańcz, soczysta zieleń i żółcie. Od impresjonizmu i nurtów na nim zrodzonych zaczerpnęli tę swobodę w ruchach pędzlami. To ona pozwalała nasycić płótno emocjami, naelektryzować je.

Kochali wszystko to co żywe, pierwotne i dzikie. Takie też było ich malarstwo – to czysty żywioł, którym niszczyli tradycyjną sztukę. Fowizm stał się więc pierwszą malarską rewolucją sztuki XX-wiecznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *