Choć o Akademizmie w sztuce wielu mówi lekceważąco – traktując nurt ten jako mało ekscytujący, czy nawet nudny – to właśnie malarze, którzy tworzyli dzieła oparte o bogaty dorobek europejskiego antyku oraz dojrzałego Renesansu, w swoim czasie należeli do najlepiej zarabiających artystów. To oni w życiu radzili sobie najlepiej – nie tylko często pracowali jako profesorowie na przeróżnych uczelniach, ale też sprzedawali swoje obrazy masowo. Tak choćby jak William-Adolphe Bouguereau.

Ten francuski przedstawiciel Akademizmu był bez wątpienia człowiekiem sukcesu. Podczas swojej niezwykle płodnej kariery malarskiej nie tylko namalował ponad osiemset obrazów – choć to liczba niepewna, bardzo możliwe, iż część jego dorobku nie poznana została przez specjalistów. Osiągnął także wszystko to, co malarz mógł osiągnąć: zdobył ogromną popularność zarówno w Europie jak i Stanach Zjednoczonych, zdobył jedno z największych wynagrodzeń malarskich, czyli Prix de Rome i w końcu stał się członkiem prestiżowego Institut de France, skupiającego największych malarzy danego okresu. I choć po jego śmierci w 1905 roku jego obrazu powoli wychodziły z mody, Bouguereau nadal pozostaje ucieleśnieniem tego, czym był Akademizm.

W swojej sztuce najchętniej – i zdecydowanie najbardziej udanie – podejmował on tematykę ludzkiego ciała. Przede wszystkim kobiecego. Najwybitniejsze obrazy w jego dorobku ściśle oddawały kanon piękna stworzony przez starożytnych artystów – przyglądając się kompozycjom takim jak Narodziny Wenus, serii W kąpieli, Fala, Aurora czy Wieczór, nie sposób nie przypomnieć sobie najpiękniejszych marmurów, które pozostały nam po okresie rzeźby klasycznej oraz hellenistycznej.

Bouguereau zresztą lubował się w antycznym pięknie, ale także antycznych tematach. Ogromna liczba jego obrazów prezentuje postaci mitologiczne – nierzadko zresztą artysta prezentował własne, nieco mijające się z kanonem interpretacje wątków i motywów znanych z grecko-rzymskich legend i opowieści. To właśnie ta zdolność opowiadania znanych historii na swój niepowtarzalny sposób czyniła z niego artystę wykraczającego poza sztywne ramy Akademizmu.

Nic więc dziwnego, iż po kilku dekadach zapomnienia – okresie, gdy Stary Kontynent zachłysnął się sztuką impresjonistów oraz ich jeszcze bardziej odważnych następców – Bouguereau wrócił do łask. I dziś zajmuje miejsce mu należne – jednego z najwybitniejszych twórców swoich czasów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *