Wiosna to ten magiczny moment roku, kiedy wszystko zaczyna się budzić do życia. Ziemia zrzuca z siebie zimowy kożuch i odkrywa, to co ma w sobie najpiękniejsze – nowe życie, nowe barwy. I patrząc na powoli budzący się po zimowej trudno się dziwić starożytnym, którzy w tej porze roku widzieli piękną boginię. Boginię, którą aż chce się malować.

Jednym z najbardziej znanych obrazów podejmujących motyw boskiego ucieleśnienia wiosny jest bez wątpienia dzieło Botticellego. Jego Wiosna, czyli La Primavera powstała po 1470 roku, czyli w okresie kiedy ten wybitny przedstawiciel dojrzałego Renesansu szczególnie zainteresował się dziedzictwem antycznym. W jego przepięknym obrazie Wiosna jest w istocie brzemienna Wenus – boginią miłości. To połączenie, choć zaskakujące, z pewnością doskonale wpisuje się w alegoryczne myślenie nie tylko starożytnych, ale także czerpiących z ich myśli przedstawicieli Odrodzenia. Miłość bowiem jest symbolem nowego życia. Nowego życia, które budzi się właśnie wiosną.

Obraz Botticellego prezentuje Wenus w centrum rajskiego ogrodu, najpewniej ogrodu Hesperyd, ozdobionego kwiatami i dojrzałymi drzewami pomarańczy. W jej otoczeniu dostrzec można jej syna – Kupidyna, ucieleśnienie miłości erotycznej, ślepej i namiętnej, a także trzy piękne, tańczące Gracje, boginki radości, szczęścia oraz wdzięku oraz urodziwy, młody Merkury, czyli grecki Hermes. Po prawej stronie obrazu podziwiamy zaś Florę, obsypującą kwiatami róży samą Wenus, a także nimfę Chloris oraz Zefira, który ją obejmuje.

I ten ostatni motyw wydaje się być najbardziej niepokojący. Mit o Zefirze i Chloris to historia mroczna i złowieszcza. Choć z pięknym zakończeniem. W „Metamorfozach” Owidiusz pisał bowiem, iż urodziwa nimfa została przez Zefira zgwałcona właśnie w ogrodzie Hesperyd. Nimfa została zgwałcona przez Zefira w ogrodzie Hesperyd i właśnie moment ataku boga wiatru widzimy na obrazie. Dziewczyna próbuje podnieść krzyk, jej głos jednak zamienia się w wiosenne kwiaty. Mit kończy się jednak ślubem Chloris i Zefira, którzy właśnie w otoczeniu ogrody mogli cieszyć się wieczną wiosną. To bowiem w przybytku Wenus Zefir jako jedyny wiatr miał wstęp, rozprowadzając słodki, odurzający zapach kwiatów oraz przynosząc poranną, życiodajną rosę.

Wiosna jest więc miłością, odrodzeniem, obietnicą pięknego ciągu dalszego. Taką widział ją Sandro Botticelli i taką powinniśmy widzieć i my. Wiosna to przecież najpiękniejsza pora roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *