mantegna chrystusW Pinacoteca di Brera w Mediolanie znajduje się obraz, który przenosi widza wprost do grobu Chrystusa. Jego autorem jest wybitny przedstawiciel wczesnorenesansowego quattrocenta – Andrea Mantegna. Ascetyczne w barwach, wręcz monchromatyczne arcydzieło, przeszło do historii światowego malarstwa, dzięki zastosowaniu eksperymentalnej perspektywy.

Obraz znany jako Opłakiwanie zmarłego Chrystusa (ok. 1480, data powstania nie znana) przedstawia zwartą scenę, która mogła odbyć się po śmierci krzyżowej Jezusa. Ukrzyżowanego Syna Człowieczego opłakuje w grobie Maryja (w środku) wraz z Marią Magdaleną i Św. Janem, choć może to być również Józef z Arymatei, który także pojawiał się w tradycji malarskiej. Ciało Chrystusa zostało złożone na tzw. Kamieniu Namaszczenia i zajmuje praktycznie całą powierzchnię płótna. Postacie opłakujących są ukazane tylko fragmentarycznie. Malarz zastosował brawurowy skrót perspektywiczny, przez co udało mu się zmieścić postać Chrystusa od dolnej do górnej krawędzi obrazu. Ten zabieg sprawił, że to proste w środkach wyrazu dzieło stało się obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych w dorobku artysty. Mantegna wykorzystał ten zabieg malarski po to, by widz patrzył na zmarłego Syna Człowieczego z poziomu pozycji klęczącej. Przecież będąc w grobie pańskim, moglibyśmy się znajdować tylko na kolanach, by oddać cześć Chrystusowi.

Mantegna jednak nie ustrzegł się pewnych drobnych błędów. Widz patrzy na scenę od strony stóp Chrystusa, które powinny być przez to znacznie większe od jego dłoni. Natomiast głowa zmarłego, która jest najbardziej oddalona od patrzącego, powinna być wyraźnie mniejsza. Warto porównać jej rozmiary z głowami żałobników. Ręce Jezusa są nienaturalnie wygięte, by można było zobaczyć ślady po gwoździach. Dzieło na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo realistyczne. Mantegna mistrzowsko przedstawił anatomię Jezusa, jego mięśnie, fakturę skóry, a dodatkowo załamania tkaniny, którą został okryty Chrystus. Niesamowicie została namalowana Matka Boska, która wygląda tu na prawdziwą starą kobietę ze zmarszczkami i rozpaczliwym grymasem na twarzy, a nie wyidealizowaną, zasmuconą niewiastę.

Jednak sama postać Chrystusa nie posiada śladów męki, oprócz ran po gwoździach na stopach i dłoniach. Można by się spodziewać, że jego ciało było bardziej pokiereszowane. Atletyczna budowa Chrystusa również budzi pewne wątpliwości. Mantegna w swojej twórczości inspirował się antycznymi zasadami harmonii oraz rzeźbą, co wyraźnie widać na przykładzie tego obrazu. Chrystus przypomina bardziej nagrobny posąg niż złożone na płycie zwłoki. Niemniej jednak to właśnie, dzięki połączeniu estetycznego ujęcia z dozą realizmu dzieło Mantegni jest tak zachwycające, że trudno oderwać od niego wzrok. Obraz niesie ze sobą także pewną prawdę wiary – z jednej strony patrzymy na skatowanego człowieka, ale widzimy w nim coś boskiego, co odróżnia go od żywe, choć po prostu brzydkie postaci lamentujących.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *