Podobno urodziła się w okolicy Cypru. Nie, nie – nie na jakiejś niewielkiej wyspie Morza Śródziemnego. W pianie. Jedni mówią, że nie miała rodziców, inni opowiadają jak to Kronos odciął genitalia swego ojca, Uranosa, które to spieniły morze. Gdy wyłoniła się z fal, dni spędzała pływając w muszli u brzegów Kytery, a następnie Cypru. To właśnie ta wyspa stała się najdroższa jej sercu. To tu był jej dom i jej miejsce na świecie.

Narodziny Wenus
źródło: http://www.art-puzzle.pl/

Afrodyta, czyli rzymska Wenus to bogini rozpalająca wyobraźnię. Trudno się temu dziwić – to właśnie ona uchodziła za najpiękniejszą wśród olimpijskich bogiń. To ona piastowała funkcję strażniczki miłości, namiętności, pożądania oraz płodności. To do niej modlili się zakochani, to o jej wstawiennictwo prosili cierpiący na złamane serce. To w końcu ją, jak chyba żadną inną grecko-rzymską boginie, umiłowali sobie artyści nowożytni, widząc w niej idealny temat, doskonałą kanwę dla sztuki.

Jednym z nich był malarz Sandro Botticelli, jeden z najwybitniejszych twórców włoskiego Renesansu. Narodziny Wenus, uchodzące dziś za jedno z jego najznakomitszych dzieł, powstało na zlecenie najzamożniejszego rodu Florencji – Medyceuszy. Nie sposób nie zachwycić się nad urodą Narodzonej z Piany – naga bogini z rozwianymi, złotymi włosami olśniewa delikatnością rysów oraz wspaniałością kształtów. Nie jest to zwykła kobieta – i wcale nie miała taką być. Botticelli nie chciał w swej wizji upodobnić Wenus do śmiertelniczki, nie zadbał więc o to, aby ciało jej pokazać z anatomiczną dokładnością. Jej szyja zdaje się być nienaturalnie długa, a lewy bark wygięty pod kątem, którego nie spotykamy wśród ludzi. S-kształtna poza malarski wizerunek upodabnia do antycznych rzeźb, a piękna zadumana twarz zdaje się potwierdzać to, iż bogini symbolizuje tu humanitasmiłość, miłosierdzie, wielkoduszność i skromność.

Obraz Botticellego to doskonały przykład gry barw, tonacji i nasycenia. Poszczególne elementy dzieła nie są od siebie oddzielone twardą linią – to raczej kolejne plany kolorów. Delikatne, acz wyraźne zdobienia szat, miękkie, zwiewne materiały, morze niczym ornamentowany dywan oraz postaci Zefirów i Hory domykają kompozycję, której daleko od realizmu epoki, w której powstała. Narodziny Wenus to opowieść, mit, zdarzenie z dziejów bóstw – nie można więc byłoby zamknąć je w ramy naszej ziemskiej codzienności.

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *