NiekiedyTriumf Fryderyka Henryka do wypełnionego po brzegi różnoraką sztuką Krakowa zawita jakaś szczególnie warta uwagi perełka. Właśnie taką jesienną przyjemność sprawia nam tym razem najmłodszy ze wszystkich oddziałów miejskiego Muzeum Narodowego – EUROPEUM. Zbiory starego spichlerza powiększą się na zaledwie miesiąc o „Triumf Fryderyka Henryka, księcia Oranii” autorstwa samego Jacoba Jordaensa.

Pośmiertny hołd księcia Oranii

Dzieło zostało wypożyczone z Muzeum Narodowego w Warszawie, z którym MNK ostatnimi czasy silnie i owocnie współpracuje (jak choćby przy okazji braci Gierymskich, czy teraz Olgi Boznańskiej). Sam obraz jest jednym z trzech zachowanych szkiców do kompozycji malarskiej w Sali Orańskiej haskiego pałacu Huis ten Bosch. Został zamówiony przez wdowę po tytułowym księciu Oranii, jako rodzaj pośmiertnego hołdu dla wybitnego generała i stratega oraz (jak można się domyślać) ukochanego męża.

Drugi po Rubensie

Sam Jacob Jordaens (1593-1678) w przeciwieństwie do innych flamandzkich mistrzów baroku, choć inspirowany przez włoskie malarstwo, nie odbył pełnych studiów w Italii, niemal całe życie spędzając w rodzinnej Antwerpii. Pozostawał pod wpływem innej znakomitości tamtych czasów tj. Rubensa, przejmując po jego śmierci miano najbardziej utalentowanego malarza tamtego regionu. Mimo konwersji na kalwinizm do końca życia dekorował świątynie największego zleceniodawcy – Kościoła Katolickiego. Umarł w sędziwym wieku w z powodu epidemii.

Lwy ustępują drogi

Prezentowany obraz Triumf Fryderyka Henryka, księcia Oranii został namalowany farbą olejną na płótnie w 1651 roku i jest najbliższy ostatecznej wersji, powstałej rok później. W centrum umieszczona jest postać gloryfikowanego księcia, który dumnie powodzi złotym, czterokonnym rydwanem. Fryderyk Henryk przyodziany w czerwony płaszcz zwycięstwa, otoczony jest zarówno przez uskrzydlonych posłańców, olimpijskich bogów, jak i własnych krewnych (syn Fryderyka, Wilhelm II na koniu, wskazujący na wielkiego ojca). Stłoczenie postaci, zamknięcie kompozycji przez kolumny świątyni, muskularna sylwetka tratowanego pod końskimi kopytami, lwy zstępujące z drogi, wieniec laurowy (kolejne nieśmiertelne nawiązanie do antyku) unaoczniają wielkość prezentowanego władcy. Dzieło budzi respekt zarówno przed dokonaniami, jak i samą postacią zarządcy holenderskiej Republiki Zjednoczonych Prowincji.

Jordaens zaskakująco dobrze wpisuje się w stałą kolekcję oddziału. Zbiór składający się z rzeźb i obrazów europejskich od sztuki romańskiej do nowoczesnej nie jest w żadnym wypadku jedynie dodatkiem do tej ekspozycji jednego obrazu. To Jordaens uzupełnia EUROPEUM, i aby się o tym przekonać należy zdążyć na pl. Sikorskiego do 7 grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *