KwiaciarkiSzczególną rolę w twórczości Olgi Boznańskiej odgrywały dzieci. Świadczy o tym fakt, że chociażby jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł jest portret dziewczynki z chryzantemami. Jaką zagadkę kryje to dzieło?

I

Dlaczego akurat ten obraz tak przyciąga wzrok, że aż stał się wizytówką artystki? Dzieje się to albo za sprawą wielkich czarnych oczu, które wpatrzone ufnie w widza, zdają się skrywać jakąś prośbę, albo za sprawą malarki, która potrafiła ten efekt wywołać na płótnie. Artystka umieściła postać na stalowo-szarym tle, dziewczynka ubrana w popielatą sukienkę trzyma bukiet białych chryzantem, odmalowanych szybkimi ruchami pędzla. Kwiaty zdają się wybuchać w rękach dziecka, splecionych posłusznie, jak się je splata umarłym. Cały modelunek został opracowany tak, by sprawiać wrażenie pomnika, odlewu z martwej i zimnej stali. Mogło by tak być, gdyby nie twarz dziewczynki, bujne jasnobrązowe włosy, duże, czerwone usta, jak rozgniecione malina i intrygujące czarne oczy. W ten sposób udało się uzyskać efekt kontrastu, który wywołuje taką fascynację tym obrazem. Dziewczyna z chryzantemami – kwiatami raczej kojarzonymi z tradycją funeralną – jest paradoksem. To posąg spowity śmiertelną aurą, choć jest obrazem dziecka, zimnym jak rzeźba, ale ożywionym dziewczęcą urodą. Dziecko patrzy wprost na nas, choć na pewno nie stąpa już po ziemi.

Co ciekawe dziewczynka jako modelka pojawia się na dwóch wcześniejszych obrazach Boznańskiej. W kolejności powstawania należy ułożyć je następująco: Dziewczynka z białą chusteczką (obraz zbliżony poetyką do omawianego) – 1890 lub 1893, Studium kobiety z dziewczynką (tu wygląda ona na wyraźnie młodszą) – 1893 i w końcu Dziewczynka z chryzantemami – 1894.

III

Powroty do portretowanych postaci nie były w twórczości Boznańskiej rzadkie. W 1902 w scenie macierzyństwa sportretowała małego Bronisława Jacka Derysza, by po dziesięciu latach namalować jego samodzielny portret jako przystojnego kawalera. Bohaterami wielu obrazów Stanisława Wyspiańskiego również były dzieci, choć ujęte w inny sposób. Zwykle zamyślone, bądź śpiące, patrzące w dal, karmione przez matki, zajęte swoimi sprawami. Dzieci u Boznańskiej są w pewien sposób przejęte tym, że zostaną sportretowane. Mają poważne miny, jak na obrazie Dwoje dzieci na schodach, gdzie jedna dziewczynka ubrana w kapelusz z szerokim rondem przypomina postać z obrazów świętych – kapelusz promieniuje jak nimb.

III

Odstępstwem od tej reguły jest obraz Kwiaciarki. Jest to wyjątkowo scenka rodzajowa, a nie portret. Kompozycja tego dzieła jest niezwykle zwarta i zaskakuje, jak na Boznańską, wielością szczegółów. Stół ustawiony pod oknem, które jest źródłem światła, dzieli obraz na trzy części. Widok z okna jest poszerzeniem planu, jedynym możliwym w malarstwie Boznańskiej ujęciem pejzażu, fragmentarycznym i skrótowym. Przy stole zajęte uplataniem rozrzuconych kwiatów zajmują się trzy dziewczynki. Żadna z postaci nie patrzy w stronę widza/portrecistki, mają spuszczone głowy, są zajęte pracą, a jedna jest nawet usadowiona tyłem – widzimy tylko jej plecy i wysoką fryzurę, zasłaniającą pół twarzy dziewczynki naprzeciw. Plan dopełnia z prawej strony, rozpięta na całą wysokość płótna doniczkowa roślina. Jak na takie obrazowanie jest to zdecydowanie wyjątkowy obraz w dorobku Boznańśkiej.

Artystka nigdy nie doczekała się potomstwa, nie założyła rodziny, ale mimo wszystko to właśnie są jej dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *