Niczym innym, niż ogromnym szczęściem, nie można nazwać dnia, w którym Odilon – a właściwie Bertrand-Jean Redon nie zdał egzaminu wstępnego na studia architektoniczne w słynnej École des Beaux-Arts. Kto wie, czy spełnienie marzeń ojca nie pozbawiłoby bowiem całego świata jego niezwykłego, onirycznego malarstwa. Malarstwa stanowiącego pierwszy akord surrealizmu.

Odilon – bo taki przydomek nosił na cześć swojej matki, Odile, urodził się 20 kwietnia 1840. Malować zaczął niewiele później. W wieku 10 lat po raz pierwszy zapewne Redon Wioska Bretońskapoczuł dumę artysty. To wtedy jego talent został odznaczony na szkolnym konkursie rysunku. Pięć lat później rozpoczął formalną naukę malarstwa po to, aby porzucić ją po prośbach ojca na rzecz architektury. Brak sukcesu na tym polu sprawił, iż Redon powrócił z Paryża do rodzinnego Bordeaux i zaczął rozwijać kolejną pasję – rzeźbiarstwo. W okresie tym los na jego drodze postawił Rodolpha Bresdin, wybitnego rysownika i grawera, którego sztuka zainspirowała legion francuskich artystów. – pisarzy, poetów i malarzy. Bresdin nauczył Redona wszystkiego czego mógł, a jego przemożny wpływ widać przede wszystkim we wczesnych dziełach Odilona. Malowane węglem, pełne napięcia litografie z albumu „Dans le Rêve” (fr. We śnie) przywołały na papier fascynujący świat marzeń sennych – mrocznych koszmarów, przerażających wizji i przedziwnych postaci: Człowieka kaktusa, Płaczącego pająka czy Duch lasu. Sam najlepiej podsumował swoje obrazy – chodzi o to, aby zatrudnić logikę tego co widzialne do służby temu, co niewidzialne.

Długo w swej twórczości Redon unikał koloru, do perfekcji doprowadzając rysunek czarną kreską węgla i grafitu. W latach dziewięćdziesiątych diametralnie zmienił swoje kompozycje – pozostawił okres noir i przerzucił się na pastele oraz farby olejne. Pokochał ciepło barw tak bardzo, że po 1900 roku już nigdy nie stworzył żadnych prac węglem. Obrazy i rysunki coraz częściej przedstawiały tematykę mitologiczną, sielskie sceny oraz rośliny – przede wszystkim niezwykle dekoracyjne kwiaty. To
właśnie z tego okresu pochodzi pełna spokoju oraz uroku kompozycja Wioska Bretońska.

Obraz, który oglądać można w National Gallery of Art w Waszyngtonie przebrzmiewa nutami impresjonistów – Moneta czy Seurata. Te same odcienie żółci, złota i umbry, ten sam błękit nieba i biel i fiolet uroczych bretońskich domów. I w końcu te same energiczne acz precyzyjne pociągnięcia pędzla, które krajobraz zdają się wprawiać w drgania, jakby to prawdziwe, a nie namalowane słońce oświetlało tę sielską wizję z północnych wybrzeży Francji. Dzieło to tak bardzo różni się od wcześniejszych obrazów Redona, że wprost trudno uwierzyć, iż stworzone jest tą samą ręką i tymi samymi oczami.

Patrząc na twórczość Redona, nie sposób nie wpaść w zdumienie nad jego żywą wyobraźnią, doskonałą techniką oraz tym, że przez długie lata niewielu o nim słyszało. Popularności nie przyniosły mu jego niezwykłe litografie, a głośna powieść Na wspak pióra Jorisa-Karla Huysmansa, której główny bohater kolekcjonował rysunki tegoż artysty. I doprawdy trudno mu się dziwić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *