Bycie portrecistą to zadanie niełatwe – zwłaszcza wtedy, kiedy bohaterem obrazu ma być postać prawdziwie wyjątkowa. Pogodzenie interesów na ogół majętnego mecenasa, z własną wizją oraz potrzebą twórczej wypowiedzi, nie każdemu malarzowi przychodziła z łatwością. Prawdziwi artyści pozostawili jednak po sobie obrazy, które przeszły do historii – nie tylko z powodu modela, ale także ich artystycznych walorów. Jednym z nich bez wątpienia jest obraz Jeana Luisa Davida prezentujący najbardziej znany portret Napoleona Bonapartego.

O obrazie tym powiedzieć można wiele – jego powstawanie jest całkiem nieźle udokumentowanie. Wszystko zaczęło się w sierpni 1800 roku, kiedy to hiszpański król, Karol Burbon uznał, iż portret konny Napoleona mógłby wzbogacić kolekcję zdobiącą sale Pałacu Królewskiego w Madrycie. Skontaktował się więc z markizem de Múzquiz, hiszpańskim ambasadorem pełniącym służbę we Francji, któremu zlecił zamówienie portretu u Davida. Malarz na propozycję przystał. Zwłaszcza, że miała ona wzbogacić jego portfel o całe 24 tysięcy franków.

Pracę rozpoczął w styczniu 1801 roku – czyli niecałe pół roku po wydarzeniach przedstawionych na obrazie. Tematem miała być bowiem przeprawa Napoleona przez Wielką Przełęcz Św. Bernarda, która miała miejsce w maju poprzedniego roku. Zadanie było niełatwe, model uznał bowiem, iż nie ma sensu, aby osobiście uczestniczył w powstawaniu portretu. Nie znaczy to jednak, iż nie wyraził swoich własnych oczekiwań. Miał on bowiem jakoby poprosić artystę o to, aby w obrazie przedstawić go jako spokojnego wodza, dosiadającego narowistego rumaka. Zapewne sceną tą chciał podkreślić swoje własne męstwo i opanowanie w trudnych chwilach, a portret miał stanowić ucieleśnienie tych wybitnych cech. Bonaparte liczył także, iż obraz będzie nie tyle wiernym przedstawieniem jego wyglądu, a raczej oddawać będzie jego niezwykły charakter. Nawet za cenę prawdy historycznej – w rzeczywistości bowiem wielki francuski wódz tę niebezpieczną przełęcz pokonywał nie na koniu, a spokojnym, dostojnym…mule.

David ze swojego zadania wywiązał się doskonale. A najlepszym tego dowodem jest fakt, iż po tym, jak Napoleon zobaczył zakończone dzieło w pracowni artysty, zamówił dwie jego kopie. Różnią się one nieznacznie detalami od oryginału – wyraźnie widoczne jest jednak dążenie do uzyskania wyższej spójności kolorystycznej.

Konny wizerunek Napoleona znamy dziś doskonale. I trudno się temu dziwić – to symboliczne i na wskroś romantyczne dzieło jest właściwie podręcznikowym przykładem tego, jak wielka władza idzie w parze z ogromnym ego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *