Nowoczesne technologie w służbie sztuki niejeden raz odkrywały przed nami tajemnice dzieł, które niewidoczne dla oczu, stawały się prawdziwą gratką dla historyków sztuki. Nie inaczej stało się za sprawą specjalistycznego badania rentgenowskiego, dzięki któremu francuska grupa badaczy zajrzała pod powierzchnię jednego z portretów Edgara Degasa, malarza należącego do czołówki XIX-wiecznych impresjonistów.


 To bardzo ekscytujące odkrycie. To niecodzienne, że nowy obraz Edgara Degasa był cały czas w zasięgu naszej ręki, ukryty tuż pod innym

Degas, Portret kobietyentuzjastycznie wypowiada się David Thurrowgood, konserwator w National Gallery of Victoria w Australii.

Jak się okazało, obraz ten krył w sobie portret kobiety – najprawdopodobniej Emmy Dobigny, modelki, która szczególnie często malowana była przez francuskich artystów. Jej wizerunek ukryto pod dziełem „Portret kobiety”, namalowanym ok 1876-80 roku, które obecnie podziwiać można w National Gallery of Victoria w Australii.

Naukowcy odkryli go, po tym jak obraz prześwietlili za pomocą tzw. fluorescencji rentgenowskiej. Wiedzieli wszakże, że czegoś należy szukać – spod ciemnego tła przy twarzy tytułowej kobiety, wyłaniały się słabe przebłyski, które wzbudzały podejrzenia specjalistów. Jednak dopiero najbardziej zaawansowane metody pozwoliły przeniknąć przez wierzchnią warstwę farby, nie degradując przy tym dzieła Degasa.

Wizerunek, który odkryto dzięki zastosowaniu rentgena, zinterpretowano jako portret Emmy Dobigny, a dokładniej Marie Emmy Thuilleux, niezwykłe popularnej XIX-wiecznej modelki. Sam Degas malował ją co najmniej dwukrotnie – w 1869 i 1870 roku – kiedy była jeszcze młodą, 16-letnią dziewczyną. Skrytą przed oczami gapiów modelkę udało się zidentyfikować – tego szczęścia nadal nie ma dama, która zakryła Emmę. Nadal bowiem nie wiadomo, kogo przedstawia „Kobiecy portret”, wykonany w latach 1876-1880.

Ukryte pod późniejszymi obrazami kompozycje, to odkrycia niebagatelne dla historyków sztuki. Pozwalają one nie tylko prześledzić ewolucję stylu danego malarza, ale także lepiej datować dzieła. Pozostaje więc pogratulować badaczom nosa, ciesząc się przy tym, iż nowoczesne techniki tak świetnie służą nowoczesnym badaczom nienowoczesnej sztuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *