amorkiNieczęsto w historii malarstwa zdarza się, że drugoplanowa postać obrazu staje się o wiele, wiele bardziej znana niż sam obraz. Idę o zakład, że większość z nas widziała tę sympatyczną parę aniołków, ale nie każdy wiedziałby, że jest to tylko fragment obrazu i to namalowanego przez samego mistrza późnego renesansu – Rafaela Santi.

Madonna Sistine
Rafael Santi, Madonna Sykstyńska, „Galerie Alte Meister” Drezno

Historia obrazu pt.: Madonna Sykstyńska jest dosyć skomplikowana i zawiera polski ślad. Tak naprawdę za jego sławę odpowiada elektor Saksonii i król Polski Fryderyk August II (znany jako August III), który odkrył obraz z nicości i przeniósł do powstającej galerii sztuki na dworze Sasów w Dreźnie około lat 1752/1754. Niektóre źródła podają, że zakupu dokonano jeszcze w latach trzydziestych. Wtedy dzieło mógł zdobyć zarówno August III, jak i jego ojciec Fryderyk August z dynastii Wettynów. Z pewnością w latach pięćdziesiątych niczego już nie mógłby kupić August II Mocny, który wtedy leżał w nagrobku od ładnych parunastu lat. Pewne jest, że Madonna Sykstyńska trafiła do dreźnieńskiej Gemäldegalerie w 1754 r. i przywiózł go tam August III Sas. Najbardziej wiarygodna wersja jest taka, że został on wtedy kupiony przez tego władcę (gdyby kupił go wcześniej, to po co czekałby z przywiezieniem na własny dwór?). Wiadomo także, że król Polski zapłacił za niego ok. 110 tys. franków.

Przedśmiertne zlecenie

Równie ciekawe są losy powstania tego dzieła. W 1512 r. papież Juliusz II zlecił jego wykonanie Rafaelowi Santi, którego przedstawiać nie trzeba. Obraz po ukończeniu miał zawisnąć w benedyktyńskim kościele San Sisto w Piacenzy, czyli w kościele Św. Sykstusa, który był także patronem rodu zleceniodawcy, przy ołtarzu znajdującym się naprzeciwko wielkiego krucyfiksu. W 1513 r. papież Juliusz II zmarł i nie wiadomo, czy Rafael zdążył dokończyć dzieło. Prawdopodobnie obraz ostatecznie został powieszony przy papieskim nagrobku, co skłoniło artystę do domalowania dwóch aniołków na dole obrazu. Miały one komponować się z tumbą grobowca.

Zamyślone putto

Obraz Rafaela przedstawia typowy ikoniczny motyw deesis, w którym trójka bohaterów jest usytuowana piramidalnie: centralna postać jest namalowana najwyżej, a dwie niższe to zwykle święci, wznoszący modły do bóstwa. W tym wypadku główną postacią jest Matka Boska z dzieciątkiem. Po jej lewej stronie znajduje się portret papieża Juliusza II ucharakteryzowanego na św. Sykstusa – u jego stóp znajduje się papieska tiara. Niewiasta po prawej ze spuszczonym wzrokiem to św. Barbara, którą można poznać po atrybucie, czyli stojącej za nią wieżą. Trójka postaci znajduje się w niebiosach na tle efemerycznych, ledwie widocznych i ciasno stłoczonych twarzy aniołów. Scenę wotywną oddziela teatralna, zielona kurtyna, która tworzy podwójną ramę oraz oddziela to co boskie i niebieskie od ziemskiego świata.

Tytułowa postać Madonny uważana jest za jedną z najpiękniejszych przedstawień Matki Boskiej w malarstwie. Możliwe, że ma na to wpływ odcień smutku i strachu, który odmalowuje się na jej twarzy. Podobne odczucia można odczytać z twarzy małego Jezusa. Oboje nie patrzą na widza, jakby się mogło wydawać, lecz w przestrzeń. Prawdopodobnie spoglądają w przyszłość, czyli na krucyfiks, który miałby wisieć na przeciwległej ścianie i zapowiadać śmierć męczeńską Chrystusa i cierpienia Matki Boskiej.

Jednak to nie wrażliwa kobieta stała się najbardziej rozpoznawalną postacią, lecz putto. Dwójka zamyślonych aniołków została domalowana już po ukończeniu dzieła i miała stanowić integralną część papieskiego nagrobka. Dlatego też błędnie sądzi się, że patrzą oni na Madonnę, które stoi przecież za ich plecami. Sympatyczne putta stały się więc osobnym dziełem, które funkcjonuje w popkulturze: na kubkach, plakatach czy puzzlach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *