Selfie w muzeum?!

Wydawać by się mogło, iż fenomen selfie czyli własnoręcznie wykonywanych zdjęć za pomocą smarfona – najlepiej na długim, teleskopowym kiju – to rzecz całkiem nowa. Kojarzy się bowiem z nowoczesną technologią i jej rozwojem, a także specyfiką współczesnej popkultury, tak mocno akcentującej jednostkę. A jednak, do selfie podejść można nieco inaczej – jako swoistego nurtu w sztuce, który stanowić ma kontynuację autoportretu w jego najlepszym wydaniu. I właśnie na taki pomysł wpadli twórcy pierwszego na świecie…muzeum selfie. Czytaj dalej

Duma wodza (niemal) niezwyciężonego

Bycie portrecistą to zadanie niełatwe – zwłaszcza wtedy, kiedy bohaterem obrazu ma być postać prawdziwie wyjątkowa. Pogodzenie interesów na ogół majętnego mecenasa, z własną wizją oraz potrzebą twórczej wypowiedzi, nie każdemu malarzowi przychodziła z łatwością. Prawdziwi artyści pozostawili jednak po sobie obrazy, które przeszły do historii – nie tylko z powodu modela, ale także ich artystycznych walorów. Jednym z nich bez wątpienia jest obraz Jeana Luisa Davida prezentujący najbardziej znany portret Napoleona Bonapartego. Czytaj dalej

Piękno szaleństwa

Gdyby William Szekspir mógł wybrać sobie malarzy, którzy najpiękniej oddawali atmosferę jego dzieł, z całą pewnością wskazałby na grupę prerafaelitów. Ci studenci The Royal Academy of Art swoją sztuką głośno protestowali przeciwko akademickiej sztuce okresu wiktoriańskiego, w której brakowało emocji i przesłania. Odwołując się do wczesnych lat Renesansu, uważali, że sztuka to nie tylko popis talentu oraz techniki, ale także medium, które ma nieść przesłanie. I przesłanie to nierzadko znajdowali w dramatach wspomnianego Szekspira, a jednym z najpiękniejszych tego przykładów jest obraz Ofelia stworzony przez jednego z założycieli grupy – Jona Everetta Millaisa. Czytaj dalej

Chiński bunt Hashimoto

Jest coś takiego w sztuce Dalekiego Wschodu, co pobudza serce nas, ludzi Starego Kontynentu i Nowego Świata. Coś co sprawia, iż krew szybciej krąży w naszych żyłach, a oczy otwierają się jeszcze szerzej. I choć nie zawsze jesteśmy w stanie pojąć bogatą symbolikę malarskich mistrzów Azji, zachwycamy się nią bez wytchnienia. Ta mieszanka mistycyzmu z naturalizmem, z jednej stronie obca, z drugiej strony dziwnie znajoma stała od ponad wieku nas fascynuje. I trudno się temu dziwić, kiedy patrzymy na dzieła malarzy takich jak choćby Hashimoto Kansetu. Czytaj dalej